Czekałam na tą godzinę. Ja nazwałam ją godziną 0. Bo wtedy wszystko miało się wyjaśnić . Ale czekanie w napięciu to jest przesada . Nie mogłam usiąść na 5 minut bo się ze stresu kręciłam . Ale szybko oprzytomniałam . Co jeśli Jace nie przyjdzie ? Co jeśli nie będzie chciał rozmawiać ? . Na moim zegarku była godzina 18.30 , jeszcze 30 minut . I jak grom z jasnego nieba , zaczęłam wymiotować . Jednym słowem rozchorowałam się . Nagle zrobiło mi się słabo i omal się nie przewróciłam . Na szczęście mama była w pokoju obok i zaniepokojona wbiegła do toalety do której zwracałam . - Mamo !. Słabo się czuję , muszę się położyć .
- Jula chcesz coś do picia ? Co mam powiedzieć sąsiadom ? .
- Mamo nie panikuj , powiesz im , że słabo się czuję . Jeśli Iz będzie chciała do mnie przyjść to niech przyjdzie . A jeśli możesz to przynieś mi gorzką herbatę .
I przez następne pół godziny piłam gorzką herbatę . Wreszcie usłyszałam dzwonek do drzwi . Oczywiście mama otworzyła naszym gościom drzwi i zaprosiła do ogrodu gdzie wszystko było przygotowane .
- Jula chcesz coś do picia ? Co mam powiedzieć sąsiadom ? .
- Mamo nie panikuj , powiesz im , że słabo się czuję . Jeśli Iz będzie chciała do mnie przyjść to niech przyjdzie . A jeśli możesz to przynieś mi gorzką herbatę .
I przez następne pół godziny piłam gorzką herbatę . Wreszcie usłyszałam dzwonek do drzwi . Oczywiście mama otworzyła naszym gościom drzwi i zaprosiła do ogrodu gdzie wszystko było przygotowane .
*
Nie wiedziałam w co się ubrać ,i cały czas myślałam o niebieskich migdałach gdy do mojego pokoju wpadł Kody . - Kody czemu się nie szykujesz na ognisko? już śmigaj mi się przebrać .
- Izzy nadal bawię się z chłopcami Jace nie chcę iść na ognisko , Alan pójdzie , ale ja chcę tak jak Jace .
- Zmykaj Kody , Jace idzie na ognisko ja już tego dopilnuję .
- No dobra Izzy . Będę czekał na was z rodzicami .
I już go nie było , poszłam do jego pokoju siedział rozwalony na podłodze z tymi swoimi jasnymi blond włosami .
- Jace ? Musimy porozmawiać .
- O co chodzi Iz ?
- O Julię chodzi , o Julię .
- Daj spokój , Izzy .
-Nie dam spokoju , Jace , ja z nią rozmawiałam dzisiaj ,ona się o ciebie martwi .
- Julia ... się o mnie martwi ? Ciekawe czemu ?
- No nie wiem , przez tydzień z nią nie rozmawiałeś , wydajesz się oziębły w stosunku do niej . Naprawdę ona chcę tylko szczerości z twojej strony . Nie uważasz , że ona zasługuje na jakieś wytłumaczenia ?
-Masz rację ona tu niczym nie zawiniła . Pójdę się z nią zobaczyć .
- To dobrze , idź się ubierać ja też zresztą muszę się przebrać.
I poszłam do siebie , zdecydowałam się na jasno różową krótką przewiewną sukienkę .
2 minuty przed 19 .00 zeszłam na dół do reszty chłopcy jak zawszę byli rozbrykani i rozczochrani .
I wyszliśmy , gdy dotarliśmy do drzwi i zadzwoniliśmy . Otworzyła nam jej mama . Przywitała się z nami i zaprosiła na tył domu , na ogród gdzie wszystko było przygotowane . Rozejrzałam się po ogrodzie i stwierdziłam , że wszyscy byli oprócz niej .Podeszłam do jej mamy . - Proszę pani , gdzie jest Jula ?- Zapytałam się grzecznie.- A wiesz Izzy , Jula się źle poczuła i leży u siebie w pokoju jak chcesz to możesz do niej iść.
- Dziękuję . - I odeszłam od niej kawałek . Jace też zauważył , że jej nie ma i podszedł do mnie pewnie widział , że rozmawiałam z jej mamą .
- Dlaczego jej nie ma ?- spytał się z rozgoryczeniem i strachem w głosie.
- Rozchorowała się i leży w łóżku .
- Muszę do niej iść.
- Nie Jace nie idź do niej .Ja do niej pójdę.
Nawet się nie sprzeczał i pozwolił mi do niej pójść.
Zaaajebiste.. kiedy next?
OdpowiedzUsuń